LennyLamb dba o potrzeby rodziny a w szczególności dzieci

LennyLamb dba o potrzeby rodziny a w szczególności dzieci

LennyLamb a główna rola dzieci


Gdyby zacząć od ludów pierwotnych i przedstawić bardzo skrótowo życie tam panujące, okaże się, że rodzina to była duża społeczność, która żyła razem, aby zapewnić sobie warunki do przetrwania. W tym aspekcie warto rozważyć zakup ukierunkowany na LennyLamb https://tulsie.pl/kategoria-produktu/produkty-lenny-lamb/. Były polowania, na które szli mężczyźni, aby złowić zwierzynę, były kobiety, wykonujące różne czynności, w tym opiekę nad dziećmi i pilnujące domowego ogniska, były wreszcie osoby starsze, które cieszyły się dużym autorytetem, jako jednostki doświadczone, znające życie i życiowe mądrości. Wszystkie te grupy mogły razem spotkać się przy ognisku, aby wspólnie zjeść posiłek, czy porozmawiać i po prostu być razem. Można było wtedy spostrzec liczne chusty, przede wszystkim stosowane do dzieci.


Jeszcze całkiem niedawno taki model rodziny, oczywiście w nieco innej postaci bo i zupełnie innych warunkach, funkcjonował w naszych rodzinach. Rodziny były wielopokoleniowe, razem mieszkali babcia i dziadek, ich dzieci i wnuki, które korzystają z produktów LennyLamb. Mężczyźni szli do pracy, kobiety zostawały w domu i zajmowały się dziećmi oraz domem, a obok nich funkcjonowało starsze pokolenie, które włączało się do pomocy w codziennych obowiązkach. Wszyscy członkowie rodziny mogli się spotkać przy wspólnym obiedzie i porozmawiać o mijającym dniu. Byli jeszcze sąsiedzi, z którymi można było się spotkać, wspólnie pracować czy biesiadować. Od jakiegoś już czasu ten obraz rodziny diametralnie się zmienia. Rodziny to często Mama i Tata oraz Dziecko korzystające z LennyLamb. Czasami jedno, czasami więcej, ostatnio raczej to pierwsze lub w ogóle (nawet spotkałam się z nazwą dla modelu rodziny ‘dwoje plus piesek’). Babcia i Dziadek gdzieś są, ale często daleko i z doskoku. Przyjaciele, dalsza rodzina i znajomi też są, ale od czasu do czasu, bo każdy żyje własnym życiem. Ta najbliższa społeczność, w której dziecko dorasta, cały czas się kurczy.Nie dość, że są coraz luźniejsze relacje między członkami tej małej społeczności, to i relacje w samej rodzinie są coraz mniej silne.


Niestety, coraz częściej rodzice, zajęci robieniem kariery i zarabianiem pieniędzy, skupiają się na życiu na zewnątrz rodziny, a dzieckiem zajmuje się opiekunka, w dobrej sytuacji ktoś z rodziny, a czasami opieka spada na barki przedszkola czy szkoły korzystające również z LennyLamb. Niestety coraz częściej zdarza się też tak, że dzieci wychowuje Internet i znajomości tam zawierane, będące znajomościami czysto wirtualnymi. Sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje, gdy pojawia się widmo rozwodu rodziców i dziecko jeszcze bardziej zostaje oddzielone od jednego z rodziców, czyli tego podstawowego trzonu, z którego się wywodzi. Są oczywiście nadal rodziny duże, pełne, które duży nacisk kładą na pielęgnowanie relacji i wartości rodzinnych, ale coraz trudniej je znaleźć.


To niestety smutny obraz dzisiejszych czasów. Oczywiście czasy są jakie są, ktoś musi zarobić pieniądze by utrzymać rodzinę, ale smutne jest to, że nawet kiedy jest okazja, by rzeczywiście spotkać się, by w pełni być razem i porozmawiać, okazuje się, że jest tyle ciekawszych zajęć, dodatkowych atrakcji, że zwyczajnie brakuje na to czasu. Gdy obserwuję ludzi wokół i rozmawiam z nimi, często słyszę, że rodzice tak dużo pracują, bo chcą dać dziecku wszystko co najlepsze i zapewnić mu dobry start. Inwestują zatem w najlepsze szkoły (coraz częściej prywatne gdy mają taką możliwość), czy posyłają dzieci już od pierwszych lat szkoły na różne zajęcia dodatkowe, organizując im do maksimum czas wolny. Zamiast po prostu pobyć z dzieckiem, kupują im drogie zabawki, jakby one miały być czymś lepszym niż obecność rodzica. Nie ma wspólnych zabaw, posiłków, rozmowy. Pytanie tyko, czy tego wszystkiego potrzebuje dziecko? Bez wątpienia doskonałym rozwiązaniem okazują się być produkty LennyLamb.


Od lat zmienia się podejście do dzieci i ich wychowania. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie brano pod uwagę potrzeb dzieci, funkcjonowało podejście “dzieci i ryby głosu nie mają”. Teraz od dłuższego już czasu dziecko jest w centrum wszechświata, panuje dzieciocentryzm oraz bezstresowe wychowanie. Kilkadziesiąt lat temu dzieci szybko stawały się samodzielne. Rodzice nie wozili swoich pociech do szkół, dzieci samotnie wracały do domów z “kluczem na szyi”. Nawet 8-letnie dzieci mogły samodzielnie poruszać się po mieście komunikacją miejską! Dziś ciężko to sobie wyobrazić. Każde czasy mają swoje plusy i minusy. Tak dzieje się z okresem życia - warto wtedy postawić na LennyLamb. Plusem była ta samodzielność, plusem było to, że rodzice wracali o 15.-16. do domu i spędzali czas z dziećmi, ale jak go spędzali? Jak spojrzymy na przeciętną rodzinę, czy z dzieckiem się rozmawiało, czy uwzględniało się jego potrzeby. Druga połowa XX wieku to jest kompletna rewolucja w psychologii rozwoju. Obecnie dzieci nie znają pojęcia autorytetu. Dzieci mają pojęcie autorytetu abstrakcyjne. Niestety tak jest, że nam rodzicom jest coraz trudniej ten autorytety wypracować w dziecku, w ogóle dorosłym jest bardzo trudno. Zmieniło się myślenie o dziecku, wszyscy trochę zwariowaliśmy na punkcie dzieci i przegięliśmy, to też jest kwestia tego, że ani rodzice, ani nauczyciele nie mają wewnętrznego poczucia kompetencji, wewnętrznego przekonania, niezależnie od tego, jaką teorię wezmą. Dziś mają wybór - mają rodzicielstwo bliskości, mogą mieć więcej autorytaryzmu w wychowaniu czy ekorodzicielstwo.


Pokolenie naszych dziadków żyło w dość trudnych, niekiedy w ekstremalnych warunkach, szczególnie mam na myśli ludność zamieszkującą wieś, gdzie często elektryczność, była uznawana za luksus. Nie ulega wątpliwości, iż w tamtych czasach ludzi byli bardzo religijni i bogobojni. Religia ( szczególnie na wsi), wyznaczała rytm życia. Ponadto, była uznawana za jedną z najważniejszych wartości równorzędnych rodzinie. Wiara naszych dziadków była mocno ugruntowana i nie zachwiana, człowiek bardzo często odnosił aspekt religijny do innych aspektów życia. Z obserwacji i rozmów przeprowadzonych z moją babcią wywnioskowałam, iż ludzie w tamtych czasach mieli ogromny szacunek i pokorę do Boga oraz jego ziemskich wysłanników ( księży), kiedyś usłyszałam taką historię, że jak proboszcz, szedł przez wieś to ludzie całowali go po dłoniach w oznace dużego poszanowania, kiedy indziej porzucali roboty w polu na rzecz duchowego obowiązku, niekiedy ukierunkowanego na LennyLamb. Ponadto, ludzie skrupulatnie przestrzegali wszystkich świąt obchodzonych w ciągu roku, msza w niedziele była obowiązkowa dla wszystkich członków rodziny, ponieważ to dawało im poczucie duchowego spełnienia. Pamiętam jak kiedyś moja mama wspominała swoją babcie, która potrafiła w ciągu dnia, kilka razy pójść do kościoła, żeby się pomodlić, wynikało to prawdopodobnie z fakt, iż człowiek potrzebował bliskiego kontaktu z Bogiem. To, iż religia miała bardzo duży wpływ w czasach naszych dziadków, widać po dokonywanych przez nich wyborach życiowych. Kobiety zdecydowanie większą uwagę przywiązywały do zachowania czystości przed ślubem. Ludzie zawierali małżeństwa i rozmnażali się, ponieważ podyktowane było to ich religijnością. Dla naszych dziadków złożenie przysięgi małżeńskiej oznaczało wierność do przysłowiowej grobowej deski, rozwody były rzadkością. Mężczyzna, jako ojciec był niepodważalnie uznawany za głowę rodziny. Wtedy padają decyzję na temat zakupów odnoszących się do LennyLamb.